INTERNETOWA GAZETA KULTURALNA (ARCHIWUM) ISSN 2083-5051

Wejście > Publicystyka > Świata widzenie > "Piękna nasza Polska cała...", czyli wyjątkowo intensywny weekend
"Piękna nasza Polska cała...", czyli wyjątkowo intensywny weekend Drukuj Email
Wpisany przez Dorota Ryst   
piątek, 28 czerwca 2013 12:49

W czerwcowy weekend (21-23) miało miejsce kilka większych i mniejszych imprez literackich w Polsce. Trudno było być na wszystkich, być może Noc Kupały została wybrana jako ten szczególny, najlepszy z możliwych, moment przez różnych organizatorów. Dla tych, którzy wybrali jedno z wydarzeń i są ciekawi pozostałych – oraz dla tych, którzy nie byli nigdzie – relacjonujemy trzy z nich: Port Poetycki w Chorzowie, Złoty Środek Poezji w Kutnie oraz Nagrodę Literacką Gdynia. Zapraszamy.

Środek poezji

Miasto położone w samym środku Polski, sercu kobiety, ojczyzny. Mowa oczywiście o Kutnie, gdzie po raz dziewiąty spotkali się poeci z Polski i z różnych zakątków Europy. Festiwal „Złoty Środek Poezji”, którego dziewiąta edycja odbyła się w dniach 21.06 – 23.06.2013.

Węzły, sukienki, żagle – o ojczyźnie i dziewczynie napisało 90-ciu poetów, przyjaciół Kutna, bywalców „Złotego Środka”. Prezentacja antologii Nowa Poezja, Ojczyzna i Dziewczyna, w ramach, której zebrano 257 wierszy, miała miejsce pierwszego dnia Festiwalu, a spotkanie poprowadził główny organizator, ojciec „Złotego Środka”, Artur Fryz:
(…) wystający przed blokiem młodociany ojciec recydywista
papierosem jątrzy nie mogącą się skończyć chwilę wieczności

(…) poprzez smród szczyny na murze gdy go wiodą
CHWDP

[„Nowa Poezja, Ojczyzna i Dziewczyna” , Artur Fryz,  przed klatką, str. 37]

W Centrum Teatru Muzyki i Tańca przy ulicy Teatralnej w Kutnie swoje wiersze czytali wybrani

autorzy antologii. Prezentacja odbyła się w dwóch turach. Z prawie setki twórców antologii pojawili się w żywej odsłonie między innymi: Sławomir Płatek, Tadeusz Dąbrowski, Patryk Zimny, Sławomir Matusz,  Piotr Gajda, Rafał Gawin, Marek Czuku, Iza Kawczyńśka, Krzysztof Kleszcz, Kuba Przybyłowski i wielu innych.
Poza poezją, na Festiwalu w Kutnie nie zabrakło spotkań z muzyką. Wieczorem dla rozluźnienia zagrały dla nas „Latające Gruszki”. Tę nietypową wersję poezji śpiewanej prezentował poeta z Gdańska Dawid Majer z Włodzimierzem Kiniorskim.

Drugi dzień Festiwalu rozpoczął się skoro świt. Ze swoimi wierszami, na VIII Ogólnopolski Otwarty Konkurs Jednego Wiersza im. Pawła Greca, przyjechali zarówno poeci z dużym dorobkiem, jak i początkujący. Od godziny 9:00. w Kutnowskim Domu Kultury, trwały zapisy do turnieju a o 11.00. rozpoczęły się autorskie prezentacje utworów - niepublikowanych i nigdzie nie nagradzanych. W Konkursie wzięło udział 65 osób. Jury w składzie: Marek Baczewski, Karol Bajorowicz, Grażyna Baranowska, postanowiło nagrodzić 8 osób. Pierwszą nagrodę zdobyła Izabela Kawczyńska (cały werdykt)
Kolejnym, chyba najważniejszym, momentem festiwalu było rozstrzygnięcie IX Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „Złoty Środek Poezji” Kutno 2013 na najlepszy debiut książkowy roku 2012 i odsłonięcie muralu nawiązującego do zwycięskiego tomiku, czyli Księgi wyjścia awaryjnego Janusza Radwańśkiego (werdykt)

O tym, że Kutno odwiedzają nie tylko poeci z Polski, ale także z różnych krajów Europy, można było przekonać się na panelu dyskusyjnym z niemieckimi poetami Uljaną Wolf i Janem Wagnerem. „Lyrik von Jetzt” poprowadził poeta z Gdańska Tadeusz Dąbrowski.
Koncert zespołu De Press od dawna był marzeniem Artura Fryza.”Bo ja cie Kochom. Ojczyzna i dziewczyna” - o godzinie 21:00 zabrzmiała legenda rocka! Niesamowita energia i niespodzianki – tak najkrócej można streścić ten punkt wieczoru. Okazało się na przykład, że dodatkowym instrumentem była wiertarka schowana w metalowej beczce. Podczas koncertu nadjechał także pociąg z maszynistą Arturem, który w transie poprowadził nas między rzędami siedzącej publiczności. Po występie De Press udało się wykrzyczeć trzy bisy, a ostatnią była piosenka o kobiecie, Matce Boskiej.

Jest takie magiczne miejsce w Kutnie, przy samym rynku, tuż przy zegarze, gdzie parkują dorożki, fotografują się nowożeńcy, a poeci z przytupem bawią się do oporu. Mowa o Pałacu Saskim. Kociołek gorącej, mięsistej zupy, chleb ze swojskim smalcem, wódka Lubelska i orkiestra grająca ludowe pieśni. Witajcie w Pałacu! Po oficjalnym powitaniu przez gospodarzy, impreza przeniosła się do ogrodu. Były gry, tańce i przede wszystkim rozmowy o literaturze, planach, marzeniach, kobietach. I tak do rana – tylko orkiestrę zastąpił adapter.
(…)Droga Pani Schubert, szukam pani w obcym mieście, gdzie
zamiast domów stoją czarne fortepiany.

[„Nowa Poezja, Ojczyzna i Dziewczyna”, Ewa Lipska, Czarne fortepiany, str. 123]
A gdyby tak zamiast domów stali poeci? Owszem stali, na spotkaniu z polską poetką, felietonistką i redaktorką Ewą Lipską. Spotkanie autorskie zatytułowane „Ja” odbyło się 23.06, czyli ostatniego dnia Festiwalu. Czy Ewa Lipska odnalazła Panią Schubert w Kutnie? Być może…
Wieczorem ostatnia stacja – Stacja Kutno. W kutnowskim hotelu ponownie zaczęły się rozmowy o literaturze, muzyce, sztuce. Po raz trzeci o wschodzie słońca trafiliśmy do swoich łóżek.
W południe dnia następnego żegnaliśmy Kutno ze smutkiem. Oto proza życia doprowadziła nas na stację. Pociąg „Gombrowicz” miał opóźnienie, jak co roku. Do zobaczenia!

Magdalena Gołębiewska    


Bezpieczny port

 

 

 

Navigare necesse est, vivere non est necesse – żeglowanie jest koniecznością, życie nie jest koniecznością. Czy można to przełożyć na twórcze poczynania poetów? Kto był tego lata w Chorzowie na XI edycji Portu Poetyckiego wyrobił sobie swoje zdanie na ten temat. Ja patrząc, słuchając i uczestnicząc w poetyckim spotkaniu swoje wiem. Poezja dla ludzi jej oddanych, uprawiających ją z potrzeby i z pasją jest koniecznością, swoistym żeglowaniem po zaskakujących obszarach słów, znaczeń, myśli wreszcie. XI Port zaskoczył mnie różnorodnością propozycji.

Imprezy towarzyszące. Spotkanie z Teresą Rudowicz i Leszkiem Żulińskim w Tarnowskich Górach dało możliwość posłuchania dobrej poezji w doskonałym wykonaniu. Spotkanie promowało dwa z wydanych ostatnio przez Zaułek Wydawniczy Pomyła tomiki: Korzeń werbeny Teresy Rudowicz i Totamea Leszka Żulińskieego. Spotkanie prowadziła Izabela Fietkiewicz-Paszek a organizował w Galerii „Inny Śląsk” Krzysztof Tomanek. Kolejna propozycja to poezja Jacka Dudka, Marcina Rokosza i Marcina Sasa. Promocja tomów również wydanych przez szczeciński Zaułek Homo Silesius, Oddzielenie i Bezpowrotne wakacje Touretta.

Warsztaty literackie - interesująca propozycja dla niepewnych jeszcze swojego warsztatu poetów. Prowadzone z werwą przez Justynę Bargielską zgromadziły spore grono osób wymieniających doświadczenia, uczących się pisania na żywym organizmie wierszy. Nie było nudy, każdy miał okazję zaprezentowania tekstu i posłuchania, nie pozbawionej humoru analizy.

Wspomnienie Kapitana Orlika – spotkanie z Marią Broniewską-Pijanowską. Ciekawa podróż w przeszłość. Córka Władysława Broniewskiego opowiedziała o poecie i ojcu bez upiększeń i wystawiania pomnika. Spotkanie prowadził Włodzimierz Szymczewski, cytujący w trakcie swoje wiersze inspirowane twórczością Władysława Broniewskiego.

Wernisaż – tym razem wernisaż wystawy fotografii Pawła Szalankiewicza i obrazów Katarzyny Tchórz. Rozmowę z artystami o ich zainteresowaniach twórczych prowadziła Małgorzata Południak.

Goście główni  - kilkunastominutowe prezentacje własnej twórczości przez gości głównych: Justyny Bargielskiej, Bartosza Wiczkowskiego, Ilony Witkowskiej i Leszka Żulińskiego.

Magazyn wierszy - można było posłuchać przypominających swą twórczość poetów poprzednich portów. Nie sposób wymienić wszystkich nazwisk (odsyłam do fotoreportaży i plakatów). Jest ich już spora grupa i w tym punkcie organizatorzy chyba powinni pomyśleć o zmianie formuły, ponieważ ta część wkrótce zdominuje program Portu. Z drugiej strony, pomysł magazynu jest ciekawy, czytane są wiersze dobre, poddane próbie czasu.

Koncert. W przerwie między Magazynem Wierszy a Nocą Poezji odbył się koncert Zespołu Staszka Kukorowskiego.

Noc poezji. Trzyminutowe wystąpienia poetów. Ten czas oddano do dyspozycji poetów, którzy zgłosili w Porcie swoje uczestnictwo i wykorzystali okazję zaistnienia na tak dużym forum. To z tego grona wyławiani są goście główni kolejnych spotkań, ale i dobra to okazja dla debiutujących poetów. Podczas trwania imprez można było kupić przywiezione przez autorów i wydawców tomiki poezji.

Ratujmy Romka - można było również za pomocą takiego zakupu wesprzeć akcję pomocy Romkowi Knapowi. Akcja ciągle trwa.

Wszystkich spragniony szczegółów odsyłam do fotoreportaży zamieszczonych na Facebooku i innych relacji. Zachęcam do lektury. http://portpoetycki.pl/galeria-zdjec-portow/

 

Magda Krytkowska

 

Trzeci Pentagon Gdynia

W ten sam weekend w Gdyni odbywały się wszystkie zaplanowane imprezy towarzyszące rozstrzygnięciu Nagrody Literackiej Gdynia. Wydarzenie ma charakter przede wszystkim branżowy i medialny. Nie przyjechała połowa nominowanych, całość jak zawsze przypominała zamknięte spotkanie grupy osób, które zjechały się do Gdyni prywatnie i niekoniecznie chcą, żeby ktoś zakłócał im przebieg imprezy. Otwartość spotkań może więc wprowadzać w błąd.

Pierwszego dnia byłem świadkiem przygnębiającego wystąpienia Justyny Bargielskiej, w przerwie przespacerowałem się po okolicy. Przypiąłem sobie identyfikator z innej imprezy i przygotowałem notes, żeby wyglądać na pracownika jakiejś instytucji. Zapytałem przechodniów, zwłaszcza tych, którzy wyglądali na mieszkających w pobliżu. W różnym wieku, różnie ubranych, piętnaście osób. Nikt nie wiedział, jaka impreza literacka odbywa się w tym czasie w Gdyni. Nikt też nie wiedział, co obecnie dzieje się w teatrze, koło którego przechodzili. Przypuszczam, że w całym Trójmieście świadomość jest podobna i nie wynika to ze słabego zainteresowania mieszkańców. Wynika to z samego charakteru nagrody i ogólnej polityki środowiskowej, o której pisałem wielokrotnie. Literaci, zwłaszcza poeci, zamykają się w hermetycznym obiegu, chwaląc jego elitarność i usprawiedliwiając nią oderwanie się od reszty świata. Najlepszą metaforą zjawiska jest chyba lemowski „trzeci Pentagon”.

W wypadku NLG problem sięga dalej. Nie tylko miasto nie ma zupełnie nic z pieniędzy, jakie wydaje. Lokalne środowisko literackie też widziane jest tam niechętnie, często wręcz nieprzyjaźnie. Skandaliczne metody dystrybucji zaproszeń i akredytacji, skąpe przydziały zaproszeń na bankiet, całkowite wyeliminowanie lokalnych krytyków z kapituły, redagowanie Gazety NLG w Poznaniu i ostentacyjne unikanie publikowania w niej twórców związanych z Trójmiastem – to wszystko za pieniądze miasta Gdynia.

Ta krytyka nie dotyczy werdyktów, ani samej idei Nagrody, dotyczy realizacji i prowadzenia wydarzenia w sposób, który de facto marginalizuje Gdynię literacko i promuje inne polskie środowiska z budżetu miasta.

Stąd też na imprezie pojawia się mało kto i chyba jest to efekt pożądany przez organizatorów. Co roku ten sam wyraźny sygnał „zapłaćcie nam i nie wtrącajcie się”. Toteż nie wtrącamy się. Kto mógł – jechał gdzie indziej – do Kutna, do Chorzowa (relacje powyżej) lub po prostu szedł na plażę.

 

Sławomir Płatek

 

(zdjęcia, kolejno: Sławomir Płatek, Arek Łuszczyk, Dorota Ryst)