INTERNETOWA GAZETA KULTURALNA (ARCHIWUM) ISSN 2083-5051

Wejście > Publicystyka > Świata widzenie > Potęga, fala i woda - niezwykły wieczór w Pracowni pod Baranami
Potęga, fala i woda - niezwykły wieczór w Pracowni pod Baranami Drukuj Email
Wpisany przez Joanna Pucis   
wtorek, 21 stycznia 2014 22:45

„Milczenie o potędze fali na wodzie” – taki tytuł nosił wieczór otwarcia wystawy rysunków Krzysztofa Schodowskiego, który odbył się 17 stycznia 2014 r. w krakowskiej Pracowni Pod  Baranami. Tytuł ten jednak jest mylący, bowiem rysunki Krzysztofa Schodowskiego nie milczą. To, co słyszałam chodząc wzdłuż ścian, na których wisiały prace to był szept i szelest. Nie będę więc pisać o milczeniu.  Napiszę o potędze, fali i wodzie.

Potęga: tym, co ją tworzy jest umiarkowanie. Czym jest umiarkowanie w rysunkach Krzysztofa Schodowskiego? Równowagą między "czernią i bielą", smutkiem i nadzieją. Na ich styku rodzi się przeżywanie. Tu wyczuwalny jest niepokój, znika obojętność. Patrząc na rysunki "Sianokosy" i "Nad" dostrzegamy wyraźnie wyważenie zarówno w kompozycji postaci jaki i w  emocjach. Naturalnie powstaje pytanie – jaka relacja zachodzi między przedstawionymi osobami. Czy ten związek łączy czy dzieli.

Fala: unoszenie się i opadanie. Do i od. W rysunkach Schodowskiego nie wyczuwamy granicy między ruchem i bezruchem, między tam i z powrotem. Nawyraźniej dostrzec to można w rysunku "Monolog". Widzimy tutaj twarz będącą także przeczuciem istoty , która  wydobywa się z cienia i jednocześnie w nim tkwi. Inaczej nieco widać to w moim ulubionym rysunku: "Konwersacje po północy", gdzie grupa osób siedzi przy stole w nienaturalnym ścisku. Tytuł sugeruje, że rozmawiają, ale czy rzeczywiście? Raczej balansują na granicy snu i jawy, niby chcą a nie chcą uwolnić się z ciasnej bliskości.

Woda: płynięcie, ruch mięśni i odpoczynek. W rysunkach Krzysztofa Schodowskiego jest napięcie, ale jest też wytchnienie. Patrzę i poddaję się. Płynę, ale nie bez wysiłku. Muszę napiąć mięśnie przy Źródle, żeby odetchnąć przy Ślepcach.Ślepcy albo Szepty to jeszcze jeden z moich ulubionych rysunków. Dwie niemal bliźniacze, nieco muzułmańskie głowy w zbliżeniu, jakby powierzanej tejemnicy.Pierwsze skojarzenia, to intymność i ledwie wyczuwalna czułość.Odpoczynek.

"Oto człowiek"... Krzysztof Schodowski - o swojej najnowszej pracy:

"Ecce homo" jest ostatnim rysunkiem stworzonym w 2013 roku. Zapowiada przejście na większy format i bardziej realistyczne podejście do studium człowieka. Zarówno w kresce, jak i w psychologicznym aspekcie. Jednocześnie chciałbym go utrzymać w tonacji prac, które powstawały do tej pory. To poszukiwanie przeze mnie nowej jakości kreski: bardziej dopracowanej.

W "Ecce homo" chciałem wyrazić to, co było do tej pory ukryte we mnie, a czego nie dało wyrazić się w poprzednich rysunkach. To także nauka pewnej dyscypliny w tworzeniu. Do tej pory rysowałem intuicyjnie, bazując na szybkim geście, pośpiesznym zapisywaniem stanów emocjonalnych.

Jednak wernisaż to była tylko jedna z części tego niezwykłego wieczoru. Drugim elementem było słowo poetyckie Karola Samsela. Spotkanie z jego - idącym w stronę szaleństwa - nowym tomem “ Więdnice”. Poezja tego autora nie jest na pewno łatwa, ale sposób, w jaki czyta swoje teksty hipnotyzuje słuchaczy.

Wieczór zakończył koncert Joanny Vorbrodt z zespołem, podczas którego zaprezentowała swoje autorskie, niezwykłe utwory z płyty “Nie ma przypadków”. Głos Joanny, jej wokalizy jeszcze długo brzmiały w uszach słuchaczy. To był wieczór, który zjednoczył trzy twórcze żywioły – obraz, słowo i dźwięk. Nad całością czuwała poetka Dorota Ryst, która naturalnie i taktownie poprowadziła wieczór.

Na koniec: obejrzyjcie rysunki Krzysztofa Schodowskiego na stronie schodowski.pl i uważajcie na to co się stanie jak zamkniecie oczy przed snem.

Joanna Pucis

zdjęcia Arek Łuszczyk: